Strachy na Lachy | W Dekompresji
W sobotę (26 marca) w klubie Dekompresja wystąpił zespół Strachy Na Lachy. Muzycznym wsparciem była formacja Pustki. Jako pierwszy, w sobotni wieczór, wystąpił zespół Pustki. Grupa powstała w 1999 r. w Ostrówku i od tamtego czasu przeszła kilka zmian kadrowych. Ostateczny skład uformował się w roku 2007 i wtedy też grupa przeniosła swoją działalność do Warszawy. Muzyka Pustek nie koncentruje się tylko na chwytliwym refrenie i prostej, szybko wpadającej w ucho melodii. Artyści mają do zaoferowania o wiele więcej. Niebanalne brzmienia, oryginalne teksty i zabawa aranżacjami, to tylko niektóre z zalet tej formacji. W czasie krótkiego występu muzycy zaprezentowali przekrój piosenek ze swoich płyt. Było przebojowo za sprawą takich utworów jak “Wesoły jestem” i “Parzydełko” oraz alternatywnie dzięki dobrze znanym kawałkom “Patyczak”, “Lugola” czy “Kalambury”. Pełen wachlarz możliwości warszawiacy zaprezentowali wykonując ostatni tego dnia utwór “Słabość chwilowa”, który zamienili w swobodną, ponad pięciominutową improwizację. Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Pustki zeszły ze sceny, ustępując miejsca gwieździe wieczoru.
Dzień dobry Łódź, czyli kontakt Grabaża z publicznością
Jako drugi i najbardziej wyczekiwany w Dekompresji, pojawił się zespół Strachy Na Lachy. O tym koncercie można powiedzieć, że toczył się według zasady “im dalej w las, tym więcej drzew”. Z każdą kolejną piosenką muzycy nabierali rozpędu. Od samego początku jednak, w interakcje ze zgromadzonymi w sali koncertowej ludźmi, świetnie wchodził Grabaż. Zaczął od prostego sformułowania “dzień dobry Łódź” w czasie wykonywania jednego z popularniejszych utworów “Dzień dobry, kocham Cię“. Lider zespołu komentował niemal wszystkie piosenki. Była część o kobietach dla kobiet, jak również przerwa na reklamy. Set lista była bardzo bogata i prezentowała kawałki z różnych płyt SNL. Pojawiły się “Ostatki” i “Dodekafonia“, “Moralne salto” i “Miłosna kontrabanda“, “Twoje oczy lubią mnie” i “Chory na wszystko“. Przy tej ostatniej piosence Grabaż podzielił się informacją, że Andrzej (gitarzysta zespołu) każdego ranka wymyśla dwie nowe choroby i na nie zapada. Dzięki niemu medycyna ma wielką przyszłość, bo stanowi dla niej wyzwanie. Co prawda zazwyczaj pionierzy giną tragicznie, ale pamięć o nich trwa wieki.
Egzamin Wuja Grabaża
Publiczność bardzo entuzjastycznie reagowała na to, co proponowały Strachy Na Lachy. Kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki utworu “Żyję w kraju“, pod sceną nie było nikogo, kto nie dałby się ponieść muzyce. Wszyscy włączyli się do wykonywania tego numeru. Po jego zakończeniu frontman zespołu powiedział “Wujek Grabaż jest z Was dumny. Ale prawdziwy egzamin nastąpi teraz”. I wtedy z głośników popłynęła dobrze znana “Raissa“. Oczywiście egzamin został zaliczony śpiewająco. Na tym zakończyła się podstawowa część koncertu. Tradycyjnie zespół został dwukrotnie wywołany na bis. Muzycy z SNL zagrali wtedy m.in. kawałki “Nim wstanie dzień” (z dedykacją dla Adama Małysza) oraz “Piła tango“. Grabaż pożegnał się słowami “Dziękujemy Łodzi, niech się Wam powodzi“. I chociaż było energicznie, i chociaż Grabaż miał wspaniały kontakt z publicznością, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko było sztampowe. Zespół przyjechał, zespół odegrał piosenki, zespół wyjechał. Brakowało mi spontanicznej zabawy z dźwiękiem i jego aranżacją. W grudniu Strachy Na Lachy pojawią się w Dekompresji ponownie, bowiem będą nagrywać u nas swoje pierwsze koncertowe DVD. Mam nadzieję, że będą wtedy w lepszej formie.
Natalia Brandeburg / MMLODZ.PL
Chcesz zobaczyć pozostałe zdjęcia, koniecznie kliknij w
Podobają się zdjęcia? Jeśli tak, zagłosuj na mnie w plebiscycie Foto Blog Roku 2011.
Ciebie to nic nie kosztuje a możesz wygrać bon na zakupy w HOUSE o wartości 300 PLN









